Fundament techniczny
Kolejność nagłówków, semantyczny HTML i sensowna struktura adresów to rzeczy, których użytkownik nie zobaczy, a robot wyszukiwarki tak. Ustawiamy je na etapie architektury informacji, bo doklejanie ich do gotowej strony zwykle oznacza przepisywanie szablonów od nowa. Do tego dochodzą dane strukturalne schema.org, mapa witryny XML, plik robots.txt, adresy kanoniczne i przekierowania 301 ze starych URL-i, jeśli strona zastępuje poprzednią wersję.
Drugi filar to Core Web Vitals — trzy wskaźniki, którymi Google mierzy odczucia użytkownika: czas pojawienia się największego elementu (LCP), reakcja na pierwsze kliknięcie (INP) i to, czy layout nie skacze podczas ładowania (CLS). Wynik mierzymy w Lighthouse przed oddaniem strony, nie po fakcie.
Google Search Console i Google Analytics 4 podpinamy na Twoje konto — nie na nasze. Jeśli kiedyś zmienisz wykonawcę, historia danych zostaje z Tobą.
Widoczność lokalna i treść
Dla firmy usługowej z konkretnego miasta więcej znaczy wizytówka Google niż pozycja na ogólną frazę. Uzupełniamy i porządkujemy profil firmy, pilnujemy zgodności danych adresowych (nazwa, adres, telefon) w całym internecie i budujemy osobne podstrony dla miejscowości, w których naprawdę pracujesz. Podstrona pod miasto, w którym nie masz ani jednego klienta, nie pomaga — Google to widzi.
Treść działa wtedy, gdy odpowiada na pytanie, które ktoś faktycznie wpisuje. Zamiast tekstów napisanych pod gęstość słów kluczowych piszemy odpowiedzi: ile to kosztuje, ile trwa, co dostajesz, czym się różnią opcje. Ten sam materiał obsługuje dziś dwa kanały — klasyczne wyniki wyszukiwania i modele językowe, które streszczają strony w odpowiedzi na pytania użytkownika.
Uczciwie o terminach: pozycjonowanie to proces liczony w miesiącach, nie w tygodniach. Nowa domena potrzebuje zwykle trzech do sześciu miesięcy, żeby zacząć zbierać ruch z fraz o realnym potencjale. Każdy, kto obiecuje pierwsze miejsce w Google w miesiąc, albo celuje we frazy, których nikt nie wyszukuje, albo po prostu zmyśla.